...już wiem!!!!!!!!
czas poszukać szczęścia w sobie...
muszę wreszcie zrozumieć ,że nikt i nic nie da mi szczęścia,
jeśli nie dam go sobie JA SAMA!!!
od lat szukam szczęścia, akceptacji, miłości, dowartościowania w innych, bo nie kocham i nie akceptuję samej siebie...
a przecież to JA SAMA mogę dać sobie to szczeście!!! :)
szczeście rozumiane jako stan pemanentnego zadowolenia z tego co się ma...bez wyrzutów, żądań, narzekania na to czego nie mam...
przecież szczęście, to poranne DZIĘKUJĘ za wszystko...
jeśli je poczuję - wszysko inne przydzie samo!!!
przecież to właśnie jest natura wszechświata!
tylko wysoki potencjał energetyczny powoduje przyciąganie! :)
przecież, to takie proste :)))...fizyka kwantowa to udowodniła:)
muszę myśleć dobrze...
bo jestem tym, co myślę...
jestem tym, czym myślę ,że jestem...
i mogę być, kim będę... :))))
it's time to love myself <3
piątek, 4 kwietnia 2014
niedziela, 23 marca 2014
...ciepło dłoni...
...straci mnie wreszcie!...może wtedy doceni...
tego pierwszego nie chcę, natomiast drugiego bardzo...
i chciałabym rzucić wspomnieniami w cholerę! niech się porozbijają kawałkami lustra przed nami...
i chciałabym żeby sumienie znikło...przejmować sie tylko sobą bym chciała...
i zapomnieć ,że kiedyś istniało coś, co stało się bezsennymi nocami, ciężkimi myślami, bezsensownymi słowami, obolałymi czynami...brakiem uczuć...
wpatruję się w siebie co ranek przemywając twarz, nakładając makijaż...
dostrzegam żal w spojrzeniu...i przełykając ślinę uparcie wmawiam sobie:
"dasz radę!..."
czasem moja wiara w to, że sie uda, przemienia się w wiedzę...
a wiedza ta, w mym przekonaniu, jest zwiastunem przyszłości...
jednak -jak to w filmach bywa- zwiastun ukazuje zalety produkcji...a całokształt?
w moim kinie wywołuje niesmak i zgagę :/
zarzekam się wtedy, że nigdy więcej!
...koniec końców znów zaczynam szukać ciepła jego dłoni...
i czuję tyklo chłód.
...więc może już czas poszukać gdzie indziej?
tego pierwszego nie chcę, natomiast drugiego bardzo...
i chciałabym rzucić wspomnieniami w cholerę! niech się porozbijają kawałkami lustra przed nami...
i chciałabym żeby sumienie znikło...przejmować sie tylko sobą bym chciała...
i zapomnieć ,że kiedyś istniało coś, co stało się bezsennymi nocami, ciężkimi myślami, bezsensownymi słowami, obolałymi czynami...brakiem uczuć...
wpatruję się w siebie co ranek przemywając twarz, nakładając makijaż...
dostrzegam żal w spojrzeniu...i przełykając ślinę uparcie wmawiam sobie:
"dasz radę!..."
czasem moja wiara w to, że sie uda, przemienia się w wiedzę...
a wiedza ta, w mym przekonaniu, jest zwiastunem przyszłości...
jednak -jak to w filmach bywa- zwiastun ukazuje zalety produkcji...a całokształt?
w moim kinie wywołuje niesmak i zgagę :/
zarzekam się wtedy, że nigdy więcej!
...koniec końców znów zaczynam szukać ciepła jego dłoni...
i czuję tyklo chłód.
...więc może już czas poszukać gdzie indziej?
czwartek, 27 lutego 2014
...(bez tytułu)...
...już czuć ten zapach...od lat niezmienny...
taka świeża, lekka nuta mająca w sobie specyficzną zadziorność...
ech...znowu wiosna...
na niebie majestatycznie zaczyna królować słońce...
czasem z pomocą przychodzi lekki podmuch wiatru...
znów po ulicach zaczną spacerować zakochane pary...
będą całować się i przytulać...
bez odrobiny współczucia dla całej reszty (!)...
taka świeża, lekka nuta mająca w sobie specyficzną zadziorność...
ech...znowu wiosna...
na niebie majestatycznie zaczyna królować słońce...
czasem z pomocą przychodzi lekki podmuch wiatru...
znów po ulicach zaczną spacerować zakochane pary...
będą całować się i przytulać...
bez odrobiny współczucia dla całej reszty (!)...
Subskrybuj:
Posty (Atom)