sobota, 23 marca 2013

...ciiii...



"Chciałabym  zamknąć swój świat w mydlanej bańce,
odlecieć wysoko w chmury...
w ciszy trwać, w spokoju, w skupieniu...
przyglądnąć się codzienności z boskiej perspektywy...
ciszy mi trzeba..ciszy...aby móc siebie usłyszeć..."

wtorek, 19 marca 2013

...stygmaty...

zawsze staramy się wszystko co złe w sobie zagłuszyć. tylko jak długo tak można???
dostajemy od życia wiele dobrego i równie wiele przykrości... jednak życie to nie matematyka, gdzie bilans musi być na plus. tłumaczenie, że ktoś gdzieś ma gorzej, nie jest żadnym tłumaczeniem i pocieszeniem, bo przecież nie można też równać w dół...
...więc jak żyć? czym nakarmić narastającą złość, smutek, żal, zwątpienie marnością własnego świata...
dokąd to nas zaprowadzi?
bezsenność...nijakość...
pustka ogromna pomiędzy jednym, a drugim kątem mieszkania...i desperacja, by ją w jakiś nędzny sposób zapełnić...
nikt nie chce kiedyś odwracając się od odbicia w lustrze myśleć- przegrałem...
i nieprawdą jest, że "co mnie nie zabije, to wzmocni"...
to co nie zabija zostawia blizny- jak stygmaty, które nigdy się nie goją...
przywołują bolesne wspomnienia, drażnią sumienie...
manifestując pragnienie powrotu realnego uśmiechu...


sobota, 16 marca 2013

odnaleźć SIĘ...

Kurcze...jestem tu krótko i trochę się gubię...ikonki, ustawienia, podglądy, zamknij, wyświetl, edytuj...działam trochę po omacku. metodą prób i błędów odnajduję właściwą drogę, tylko, że owa nie zawsze się tą właściwą okazuje...ale...uparta jestem..pojętna też- myślę :P... więc błądzę, szukam, próbuję, testuję, smakuję, notuję,  to znów wykreślam...i tak bez końca...
kiedyś łatwiej było...stosy zapisanych kajetów do dziś piętrzą się się dumnie... przywołują wspomnienia i stare dobre czasy...:)
ewolucja jednak sprawiła, że buduję blog i własny świat z cichą nadzieją, że TU nie będzie nikogo, kto zechciałby wszystko zrujnować jednym słowem, spojrzeniem, gestem...
no cóż, będę próbować...nadal, natrętnie i znów...z wiarą, że odnajdę się kiedyś de novo...:)
"Chcę nagle wiedzieć, od którego punktu mój smutek ma sens, a radość ma swój powód. Chcę także wiedzieć, do którego punktu wolno mi dojść w moich nadziejach."
(J.L.Wisniewski)



piątek, 15 marca 2013

...jakaja...

...jestem kobietą, zdecydowanie! 100% babą, zmienną...kurcze trudno tak obiektywnie coś o sobie napisać...więc będzie subiektywnie :)...niepoprawna (czyt. niemodna) romantyczka z głową zapełnioną "zbędnymi" myślami...na co dzień pewna siebie, stanowcza, zdecydowana manager, można by rzec businesswoman ;)...prywatnie: żona, córka, matka, synowa (kolejność zupełnie przypadkowa, nie przyczynowo-skutkowa)...ciężko znoszę porażki, kategoryczne decyzje z reguły "odchorowuję"...cholera...straciłam wątek....jestem strasznie chaotyczna, zwykle mam gonitwę myśli, ale jakoś odnajduje się w tym bałaganie :)...należę do osób, które we własnym przekonaniu, zrobią wszystko najlepiej...tak jest w domu, w pracy, zawsze i wszędzie...to strasznie ciężka przypadłość...nakładam sobie na garb coraz więcej i więcej...i bywają dni gdy się poddaję...:(generalnie jestem dość twardym osobnikiem, "co mnie nie zabije, to wzmocni"...tak sobie tłumaczyłam przez większość mojego życia wszystkie"kłody", które spotykałam na swej drodze...ale do czasu...wszystko do czasu...zawsze jest tak, że w końcu odpada ucho od dzbana co wodę nosi....bo rzeczywistość jest zupełnie inna... bo rzeczywistość, to nie Świat Pod Powiekami...