sobota, 31 sierpnia 2013

o samotności słów kilka...

"samotność? można się do niej przyzwyczaić. można nauczyć się z nią żyć. bywa bardzo wygodna, czasem nawet sprawia, ze obecność innych ludzi obok zaczyna przeszkadzać, czy irytować, bo najlepiej czujemy sie sami ze sobą." (...) J. Pieńkowska

samotność potrafi oduczyć sztuki kompromisu...oduczyć bycia z drugim człowiekiem...oduczyć bliskości na co dzień, oduczyć radości z szarości każdego dnia...potrafi wyzuć zrozumienie dla indywidualności...
samotność potrafi wyhodować zołzę...przyzwyczajoną do wygodnictwa i działania według własnego tylko planu...
ale i zmusza do stawienia czoła życiu i jego przeciwnościom...uodparnia...hartuje...pokazuje,że z codziennością umiemy radzić sobie sami...
samotność przyzwyczaja do męskiego uwielbienia...kusi romansami "na chwilę"...wzbudza pragnienie ciepłych słów, kwiatów i prezentów bez okazji...
samotność nie każe nam dawać siebie...
spełniamy się tylko w marzeniach...w snach, które w zderzeniu z rzeczywistością budzą przerażenie...

...gdy tylko pojawi się iskierka nadziei...uczucia, do których, wydawało by się, nie jesteśmy już zdolni zaczynają w nas grać, odradzać się, uszczęśliwiać powoli...
...i wtedy do emocji włącza się realizm...
bo kto? bo kiedy? bo jak ktoś może pokochać taką zołzę?....

ps. samotność we dwoje ciąży podwójnie :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz