poniedziałek, 2 września 2013

smak porażki...

czy jest większa osobista porażka dla kobiety niż utrata w oczach mężczyzny? utrata z bliżej nieokreślonych przyczyn?

od lat bała się zaufać...nie chciała zostać odrzucona, poczuć owego smaku porażki...już dawno temu obiecała sobie, że nie będzie wystawiać swojego serca na próbę. nigdy!
bała się... a jednak wpadła w wir magii, w wir obietnic i złudnego szczęścia...
myślała, że to co widzą oczy jest szczere...jaka szkoda, że- jak zwykła- nie spojrzała rozumem...czy dała się nabrać? i jaki On miał w tym cel???
niby wszystko jest tak jak było...czas pędzi jak gdyby nigdy nic..ziemia się kręci...słońce wciąż wschodzi i zachodzi...a jednak jej czegoś brakuje: roztańczonych iskier, zwyczajnych zachwytów, słów ciepłych, głosu miękkiego, tej łagodności...wciąż marzy o parującym kubku pełnym czułości...
cóż...każdy pragnie być czasem w podwójnym siódmym niebie :)

ale czy warto?
i za jaką cenę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz