szła dziś miastem powtarzając sobie jak zwykle "nie martw się, będzie dobrze, dasz radę!!!"
weszła do domu...spojrzała w lustro...i rozbeczała się jak dziecko...
znów wypłynęły wszelkie pokłady nagromadzonego żalu...
zbyt krótko było jej dane wierzyć w zębowe wróżki, złote rybki, tęcze ze skarbami i czterolistne koniczyny...
tak szybko ze snu dziecięcego wkroczyła w wartką rzekę rzeczywistego świata, gdzie nie raz i nie dwa, zdarzyło się jej upaść z wielkiej góry na równie wielką nicość...wtedy płakała, przeklinała swoje życie...
jednak pomimo potoku żalu i poczucia bezsilności odnajdowała władzę nad swoim życiem...
a brak oparcia, rozgrzanej podstawy dla serca, sprawił, że hartowała się sama, stawała się odporniejsza na przygniatające problemy i kowala, którym jest życie...
dziś płacze mniej...jeśli już, to w ukryciu...
wtedy...nie chce być silna, nie chce być dzielna...nie chce z przeciwnościami losu radzić sobie sama!
chce być zwyczajnie małą, bezbronną kobietką, chce czuć wsparcie bliskiej osoby, potrzebuje ciepła, zrozumienia...
potrzebuje zapewnień, że ma prawo źle się czuć i źle wyglądać!...że ma prawo być zmęczona i mieć gorszy dzień- do cholery!!!!! :'(
cisza...
żadnych pomysłów, żadnych perspektyw, żadnego uśmiechu...
wylane łzy zatopiły ból...znów...na jakiś czas...
poprawiła rozmazany makijaż...przykleiła uśmiech do twarzy...
"nie martw się, będzie dobrze, dasz radę
nie martw się, będzie dobrze, dasz radę
nie martw się, będzie dobrze, dasz radę
nie martw się,........................."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz